Wszystkich chcących zamienić śnieżne zaspy na urokliwe słoneczne wyspy, błękitną wodę, palmy i złoty piasek, a przede wszystkim bezproblemową żeglugę z pasatowym wiatrem… Zapraszamy do żeglarskiego raju – na rejs po Karaibach.

Rejs zaczniemy i skończymy w wielkiej marinie Le Marin. A potem już tylko: 

 

Martynika

Krzysztof Kolumb odkrył Martynikę w 1502 i nadal jej nazwę Wyspa Kwiatów. Większość załóg poświęca zazwyczaj ostatni dzień na wycieczkę po wyspie, co powala zobaczyć nieco z jej urody. Warto pospacerować uliczkami starego centrum miasta i znaleźć sobie jakąś miłą knajpkę. Jedzenie jest wyborne, mają też duży wybór win i to w całkiem rozsądnych cenach. Blisko nabrzeża, tam gdzie dopływają promy pasażerskie znajduje się duże targowisko, można jeszcze w ostatniej chwili wypatrzyć jakieś karaibskie pamiątki. 

Na południu można zatrzymać się w Sainte Anne, jednej z najbardziej popularnej plaż na Karaibach. Kotwicowisko będzie Nam po drodze, kiedy będziemy wracać z Grenadynów. 

St. Lucia

St Lucia jest górzystą, wulkaniczną wyspą o bujnej roślinności – ziemią dwóch sławnych szczytów górskich – Pitonów. Deszczowy las tropikalny pokrywa góry jej interioru. St Lucia jest bez wątpienia jedną z najbardziej unikalnych i naturalnie pięknych wysp karaibskich. W dalszym ciągu rolnictwo - uprawa bananów, kakao, orzechów kokosowych, owoców cytrusowych jest podstawą jej gospodarki. 

Dzięki urodzie wyspy szybko rozwija się także branża turystyczna. Poziom zamożności wyspy jednak jest na dzień dzisiejszy dużo niższy niż sąsiedniej Martyniki. Rodney Bay leży w odległości 4/5 godzin żeglugi od Martyniki, ma nowoczesny wygląd, obfituje w kurorty, restauracje, supermarkety, wille emerytalne etc. i raczej nie poczujemy się tu jak na Karaibach. Jeżeli chcemy być z dala od tego świata możemy zakotwiczyć na Off Pigeon Island lub w pobliżu ładnej plaży Off Reduit Beach. Alternatywą jest oczywiście postój w Rodney Bay Marina, oferującej cały komplet usług. Jeżeli interesują Nas dobre restauracje omijamy marinę i płyniemy dalej do Laguny. Najbardziej znane z nich to: Nick’s Charthouse wewnątrz Laguny, Spinnakers – bar na plaży Reduit Beach, Three Amigos – z meksykańskimi daniami i basenem. 

Marigot Bay jest jednym z najbardziej malowniczych portów na Karaibach. Biały piasek plaży, palmy kokosowe, mangrowce – przemówią do każdego żeglarza. Z okolicznych wzgórza można zrobić wspaniale zdjęcia portu z błękitem Morza Karaibskiego w tle. Kotwiczy się przed wejściem do zatoki obok toru podejściowego i w zatoce – aby zmniejszyć promień krążenia można podać cumę na brzeg.

Alternatywą są raczej drogie boje lub postój na prawo od wejścia w bazie firmy Moorings oferującej wodę, prąd, lód, prysznice. 

Warto wpaść na drinka na Happy Hour do Chateau Mygo. W tym małym barze spotykają się żeglarze i miejscowe osobistości. Na końcu zatoki znajduje się królestwo JJ's, którego właścicielem jest Gerard Felix. Restauracja jest znana z dobrej kuchni i gorących wieczorów, kiedy grają steel bands. 

The Pitons i Soufrière. Te bliźniacze szczyty o wysokości 2600 stóp wyrastają wprost z morza. Ich piękno jest spektakularne, a postój przy nich niezapomniany. Obok położone Soufrière jest także dobrą bazą wypadową do zwiedzania wyspy. 

Soufrière jest tradycyjnym miastem Karaibów. Mało dotknięte wpływem turystyki, zachowało swój wygląd i charakter istniejący od dziesięcioleci. Domy są proste, z farbą wyblakłą od słońca i deszczu. Można zauważyć francuskie wpływy w architekturze drewnianych budynków wokół rynku. Mieszkańcy są raczej przyjaźni nastawieni do przybyszów. 

Na obszarze Pitonów jest do wyboru sześć dobrych kotwicowisk zarządzanych przez Soufrière Marine Management Area (SMMA) i pobierających opłaty za cumowanie: 

  • Hummingbird Anchorage - położony w północnej części zatoki, naprzeciwko Hummingbird Resort, w miejscowości Soufrière. Jest to jedno z dwóch miejsc cumowania, które zapewniają wygodny dostęp do Soufrière.
  • Soufrière Jetty - usytuowane tuż przy molo w pobliżu centrum miasta, miejsca nie zawsze są wolne, postój dość hałaśliwy. Pozostałe kotwicowiska to: Malgretout - ładne miejsce, cumuje się wzdłuż plaży na północ od bazy Petit Piton. Ialousie - spektakularne kotwicowisko w Jalousie Bay między Pitonami. 

Na Hummingbird Anchorage spotkamy prawdopodobnie Harrego, który przywita nas w swojej łodzi już daleko od kotwicowiska, poda cumę z boi, zawiezie na policję do odprawy i zorganizuje wycieczkę na wyspę. 

Zwiedzanie wyspy - St. Lucia jest górzysta, z dużą ilością opadów. Jej gęsta, zielona roślinność pokrywająca strome górskie zboczach tworzy wspaniałe panoramy krajobrazu. Zwiedzanie można zacząć zarówno w Soufrière jak i w Marigot Bay. Należy zawsze ustalić cenę wycieczki przed wyjazdem. 

W pobliżu Soufrière zwiedzimy Diamond Botanical Gardens, piękny ogród na 2000- hektarowym obszarze z wysokimi drzewami górującym nad krzewami i kwiatami. Wszystkie rośliny są opisane, interesującym będzie dowiedzieć się o pochodzeniu znanych i nieznanych nam roślin. 

St. Vincent

Wyspa utrzymuje się w dalszym ciągu z rolnictwa, turystyka ma niewielki wpływ na życie St Vincent. Żeglarze traktują generalnie wyspę jako przystanek pomiędzy Grenadynami, a St Lucia i Martyniką mimo, że St Vincent posiada bujną roślinność i piękne krajobrazy. Po zachodniej stronie wyspy znajduje się kilka ładnych kotwicowisk: 

  • Chateaubelair Bay - kotwicowisko w pobliżu plaży z palmami, można stąd zrobić wycieczkę na zbocza góry Soufriere i jej wodospadów, minusem postoju jest rozkołys.
  • Cumberland Bay – kotwiczy się z cumą na lądzie z powodu szybkiego spadku głębokości.
  • Wallilabou Bay – w zatoce jest kilka miejsc z pławami wzdłuż brzegu, kotwicowisko jest znane z dekoracji do filmu "Piraci z Karaibów" i restauracji z pamiątkową książką i flagą. Znajduje się tam także sporo polskich wpisów. 

Nieopodal dużej restauracji znajduje się bar prowadzony przez Tony’ego. Wygląda dość obskurnie, ale zawsze jest przygotowany na powitanie gości, gdy zobaczy polską banderę zakłada koszulkę z orłem, od progu woła "witam w Polskim domu" i każe nazywać się Antek. Podaje bardzo mocne drinki i włącza płyty Breakoutu i innych znanych nam kapel. Prowadzi też księgę gości z licznymi wpisami polskich załóg. 

Miejsce jest bardzo urokliwe i w zatoce zatrzymuje się dużo jachtów. Warto rozprostować nogi na spacerze do niewielkiego wodospadu, a wieczorem spróbować niezłych potraw w restauracji. Jeżeli jeszcze gra na żywo kapela, zabawa będzie przednia.

Barrouallie Bay - kotwiczy się naprzeciwko plaży. Jeżeli nie uda się nam zrobić odprawy w Wallilabou można jej dokonać na posterunku policji w Barrouallie. Jeżeli nie zamierzamy schodzić na ląd, nie musimy dokonywać odprawy. 

Na południowej stronie wyspy znajdują się: Kingston Bay – nie oferuje dobrego kotwicowiska i raczej nie należy zostawia otwartego jachtu i pontonu bez dozoru, Young Island – postój na kotwicy jest niepewny, bardziej bezpieczny jest postój na pławach, na brzegu znajduje się basen z rekinami i ogród tropikalny z łatającymi papugami, Blue Lagoon – piękne kotwicowisko otoczone palmami, znakomicie chronione przez dużą rafę. Nerwowe może by bardzo wąskie, ale oznakowane i bezpieczne wejście do mariny. 

Na zboczach zatoki spotkamy ładne rezydencje. Z mariny można zrobić ciekawą wycieczkę krajobrazową na szczyt wulkanu Soufriere – 3000 stóp lub łodzią do wodospadów w Baleine.

Na kotwicowiskach spotkamy z pewnością komitety powitalne boat boys oferujące pomoc przy cumowaniu, odbiór śmieci, sprzedaż korali, ryb, owoców. 

Grenadyny

Grenadyny i St Vincent stanowią polityczną całość, ale krajobrazowo bardzo się różnią. Grenadyny tworzą 32 małe wyspy i rafy koralowe rozciągający się od wyspy St Vincent na północy do Grenady na południu. Każda wyspa jest inna i każda posiada swój niepowtarzalny czar. Białe piaski plaż, krystalicznie szmaragdowe wody, jedne z najbardziej imponujących raf koralowych na świecie można uważać za idylliczny świat.

Bequia

Na tej wulkanicznej wyspie życie ogniskuje się w Port Elizabeth, w zatoce Admiralty Bay. Po wejściu do zatoki poddamy się urodzie zielonych wzgórz otaczających port, z których na wody zatoki spoglądają liczne rezydencje utrzymane w karaibskim stylu z kolorowymi dachami. Po dniach spędzonych na kotwicowiskach na wyspach poniżej na południu, w Bequia można poczuć się znowu jak "z powrotem do cywilizacji." 

W porcie znajduje się bardzo dużo restauracji, od skromnych do bardzo ekskluzywnych. W razie awarii można skorzystać możliwości napraw. Nie ma też problemu z wzięciem wody i paliwa. Wystarczy zadzwonić na kanale 16 i taksówka z jednym i drugim przybije do burty. Mieszkańcy Port Elizabeth są względnie zamożni i jest to widoczne w postawie mieszkańców. Są przyjacielscy i gościnni. 

Admiralty Bay, Bequia

Jeżeli wejdziemy pod żaglami do zatoki możemy mieć nasze zdjęcia. Fotograf Tim Wright czeka w swoim pontonie w pobliżu Devil's Table każdego popołudnia i daje znać, że zrobi zdjęcie. Potem znajdzie nas na kotwicy i zaproponuje zakup - nie ma obowiązku zakupu, ale zdjęcia są dobre. 

Postój na kotwicy zalecany jest w pobliżu klifów przy Tony Gibbons Beach. Dobrze jest, aby ktoś zanurkował i sprawdził jak kotwica trzyma. Dno nie w każdym miejscu jest dobre do kotwiczenia. Minusem postoju na kotwicy jest długa jazda pontonem do miasta. Alternatywą jest postój na pławie w głębi zatoki. 

Jedną z zalet postoju na Bequia jest po prostu kontemplacja zatoki i jej życia z jachtu lub z kilku barów: Bistro, New York Bar, Frangipani. Sporo jachtów spędza dużo czasu na tym zajęciu w Bequia. Spacer główną ulicą nie będzie długi. Ponton możemy bez obaw zostawić przy pomoście. Wzdłuż ulicy spotkamy dużo barów i restauracji, budynek policji, mini markety, targ warzywny Rasta market (niezbyt tani) i za stacją Shella Sargent’s Model Boats – pracownię oferującą piękne modele statków. 

Nie odmówmy sobie kilkugodzinnej wycieczki po wyspie. Na głównej ulicy czekają już kierowcy z samochodami. Na trasie samochód zatrzyma się przy Forcie z panoramą Admiralty Bay, na plantacji palm kokosowych, w rezerwacie żółwi Old Hegg Turtle Sanctuary, na górze Mt. Pleasant 760 stóp i w pobliżu Friendship Bay - kotwicowiska na południu wyspy. Droga jest kręta i stroma, widoki piękne. 

Wieczorem nie zawiedzie lokalna kuchnia – trudno jest polecać którąś z restauracji, każda jest ciekawa i oferuje atrakcyjny kulinarnie wieczór. Aby nie mieć problemu z powrotem pontonem można zamówić u jednego z boat boys transport powrotny. 

Przy silnym rozkołysie z północy alternatywą jest postój na kotwicy lub pławie w Friendship Bay na południowej stronie wyspy. 

Mustique

Mustique to wyspa zamożnych i sławnych. Jeszcze niedawno jej plaże były znane tylko dla rybaków. Dzisiaj zarządza nią Mustique Company zapewniając usługi dla ponad 80 willi będących własnością tak znanych osób jak: Mick Jagger, David Bowie, Tommy Hilfiger, Raquel Welch, księżniczka Małgorzata. Inne sławne osoby często wyspę odwiedzają. Mustique Company ściśle regule wszelkie aspekty życia na wyspie i nie ma obawy, że zaczepią nas boat boys. Jachty są mile widziane na wyspie aczkolwiek należy się liczyć z wyraźnym uszczupleniem portfela przy dłuższym postoju na Mustique poczynając od opłaty z postój na boi kosztującej około 4-5 razy więcej niż na innych postojach. Jedynym miejsce dozwolonym na postój jest Brittania Bay (dawnej Grand Bay). 

Britannia Bay jest jednak wyjątkowo pięknym miejscem, otoczona zielenią stromych wzgórz i rezydencji. Jeżeli już zatrzymamy sie na Mustique nie należy rezygnować z wycieczki po wyspie i obejrzenia imponującego otoczenia kolejnych willi, ukrytych najczęściej wewnątrz posiadłości. Ze wzgórz rozciągają się przepiękne panoramy, a idylliczna Macaroni Beach po nawietrznej wyspy spełni nasze wymagania tropikalnej plaży. Na wycieczkę zamiast samochodu warto wynająć "Mule" w Basils’Bar, wehikuł w rodzaj wózka golfowego. Spacer po głównej ulicy Britannia Bay i podziwianie rezydencji sprawi nam dużą przyjemność do chwili, gdy będziemy chcieli tu coś kupić. 

Malowniczy Basils’ Bar zbudowany na palach na wodzie w Britannia Bay z dachem krytym strzechą jest miejscem spotkań żeglarzy i czasem sławnych mieszkańców wyspy. Ceny jego dań są jednak mocno wygórowane. Jeżeli już mamy ochotę na kolację dużo bardziej atrakcyjną jest restauracja Firefly na wzniesieniu w połowie wysokości wzgórza z imponującym widokiem na Britannia Bay i z niepowtarzalny klimatem wewnątrz. 

Canouan

Canouan była tradycyjną karaibską wyspą, położoną na uboczu do lat 90-tych, kiedy to pojawiły się na niej duże turystyczne inwestycje. Zabudowano lotnisko, kompleks neokreolskiej architektury w Tamarind Beach Hotel i bazę Moorings w Charlestown Bay. Kilka lat temu, zbudowano ekskluzywny Carenage Bay Beach & Golf Club zajmujący pół wyspy, zwany aktualnie Raffles Resort, przyciągający bardzo zamożnych turystów z całego świata. Po nawietrznej stronie zbudowano kasyno z pięknym widokiem na rafę i plaże, bowiem właśnie plaże otaczające wyspę są największą naturalną atrakcją Canouan. 

Obok świata zamożnych Canouan jest ciągle tradycyjną karaibską wyspą, a spacer przez wieś w Charlestown Bay jest jak podróż w przeszłość. Dla żeglarzy czarterowych Canouan nie jest zbyt interesującą wyspą. W dwutygodniowym rejsie mało kto zatrzymuje się w Charlestown Bay mając do wyboru inne wyspy Grenadynów. Jeżeli zdarzy się nam odwiedzić Canouan stajemy na pławie przed Tamarind Beach Hotel & Yacht Club. Po wschodniej stronie wyspy za rozległą rafą znajduje się dzienne kotwicowisko The Pool. Wejście jest wskazane przy dobrej pogodzie i słońcu za rufą. 

Salt Whistle Bay

Salt Whistle Bay jest prawdopodobnie jedną z najbardziej malowniczych zatok na Grenadynach z białą, szeroką plażą o kształcie półksiężyca i pochylającą się nad nią linią palm kokosowych. Kotwicowisko jest bardzo znane, niestety nieduże. Jeżeli na pobliskim Tobago Cays mocno wieje, w zatoce robi się bardzo tłoczno. Wskazane jest wtedy nie wypuszczać za dużo łańcucha, aby nie zbliżać się za bardzo do sąsiednich jachtów. Nie ma też takiej potrzeby, jako że kotwicowisko jest płytkie. Po obu stronach zatoki znajdują się rafy i wchodzić należy środkiem. Po stronie nawietrznej od Tobago Cays znajduje się także piękna plaża, o którą rozbijają się z szumem fale przyboju. W pobliżu plaży, dobrze ukryty wśród palm i krzewów, leży Salt Whistle Bay Resort - osiem domków o kamiennych ścianach i dachach ze słomy. Dania w barze są dobre, ceny akceptowalne, obsługa przyjazna, a klimat egzotyki w nocy zapewniony. 

Saline Bay jest nieco mniej uczęszczanym kotwicowiskim generalnie dlatego, że jeżeli mamy jeden postój na Mayreau większość jachtów czarterowych wybiera Salt Whistle Bay jako bardziej atrakcyjną zatokę. Saline Bay jest jednak także pięknym miejscem. Jego zaletą jest, że zawsze znajdziemy na nim miejsce, na pławie lub na kotwicy. Na kotwicowisku spotyka się czasem niewielki rozkołys. Można stanąć całkiem blisko brzegu i plaża jest wtedy w zasięgu ręki na piknik w atrakcyjnym otoczeniu. 

Z obu kotwicowisk prowadzi ostro w górę droga do wioski, która wiele zachowała z klimatu tradycyjnych Karaibów. Na drodze w wiosce może nam towarzyszyć bydło, kozy i kury. Na szczycie wzniesienia spotkamy kościół katolicki zbudowany z kamienia z oryginalnym wystrojem wnętrza, a za jego absydą można podziwiać niezapomniane widoki raf i wysepek Tobago Cays. 

Wizyta na Mayreau nie będzie kompletna bez wieczoru w jednej z restauracji, najbardziej chyba popularnej jest Dennis’s Hideaway, którą Denis prowadził kiedyś z Gosią z Polski (jednak doszły nas słuchy że to już nieaktualne) i gdzie po muzyce na żywo i tańcach można się orzeźwić w basenie. Polecana jest także Island Paradise, Righteous & de Youths oraz & C Bar and Restaurant. Wszystkie oferują dobre dania w akceptowalnej cenie. 

Tobago Cays

W poszukiwaniu idealnego kotwicowiska Tobago Cays nie będzie daleko na liście miejsc, z jego krystaliczną wodą, promieniującą jasnym turkusem, bielą plaż i znakomitym miejscem do nurkowania z maską i fajką. 

Tobago Cays składa się z czterech wysp otoczonych rafą Horseshoe Reef o średnicy około 2 kilometrów i lezącą na zewnątrz tej rafy wyseka Petit Tabac. Najbardziej bezpieczne podejscie do Tobago Cays jest z północnego zachodu, od północnego cypla Mayreau. 

Na Cays jest kilka kotwicowisk, ale najbardziej popularne znajduje się po zawietrznej wysepki Baradel. Spektakularne dzienne kotwicowisko ze znakomitymi akwenem do nurkowania znajduje się po nawietrznej Baradel. Tam powinniśmy być zdala od zgiełku. Kolor wody za rafą jest niebiański przy odpowiedniej wysokości słońca. 

Miłośnicy nurkowania znajdą na rafie swoje 5 minut. Dzień postoju warto wykorzystać na zwiedzenie wysp. Z ich wzgórz roztaczają się przepiękne widoki na otaczające wody. Na wspaniałych plażach Baradel, Petit Bateau i Jamesby, można spędzić cały dzień w promieniach słońca. Dobrym pomysłem będzie oczywiście odpowiedni zapas w piknikowym koszu. 

Pomiędzy Horseshoe Reef a World’s End Reef znajduje się Petit Tabac, rzadko odwiedzana pontonem z powodu rozkołysu i prądów. Na tej wysepce filmowy kapitan Jack Sparrow został zostawiony przez zbuntowanego I oficera. Dzisiaj jeden z boat boays chętnie zaproponuje na Petit Tabac homara z grilla w dzień lub wieczorem. Łatwo będzie cofnąć się w czasie na tej samotnej wysepce do scen z pirackiego filmu. Postój na Tobago Cays będzie z pewnością uzupełniony o spotkania z boat boys oferującymi biżuterię, koszulki z napisami, ryby lub homary. Koszulki są ciekawe, ceny akceptowalne. 

Union Island

Na Union Island miejscem postoju jest Clifton. Na zdjęciu poniżej, zrobionym z najwyższego wzniesienia Clifton, widać otaczającą wyspę rafę i sąsiednie wysepki. Miasteczko nie ma może specjalnej urody, ale można w nim uzupełnić wodę, zrobić odprawę wjazdową/wyjazdową, odwiedzić bank, dokonać ewentualnych napraw lub zakupów, chociaż nie są one w Clifton zbyt tanie. Wyspę zamieszkuje kilkanaście osób pochodzących z Europy i Stanów. Holendrzy prowadzą knajpkę, Niemka ma sklep z pamiątkami, Kanadyjka biuro nieruchomości a Belgowie jubilera. Wart odwiedzenia jest sklep muzyczny, mają fajne koszulki przesiąknięte zapachem marychy. Trzymając się wskazówek locji i mapy nie ma problemu z wejściem do portu. Wejście ułatwi nam z pewnością jedna z łodzi boat boys oferując postój i prowadząc do niego. W zależności od tego czego szukamy w Clifton można stanąć na przykład na kotwicy po zawietrznej stronie Newlands Reef. Należy się dobrze upewnić, czy kotwica trzyma bowiem nie ma tu osłony i szczególnie w nocy potrafi mocno wiać. Alternatywą jest postój na pławie oferowaną przez jednego z boat boys. 

Jeżeli potrzebujemy wody, pewnego postoju i nienatarczywości sprzedawców stańmy przy pomoście Anchorage Yacht Club lub Bougainvilla. Obie maja 24 godzinną straż pomostu. Przy silniejszym wietrze łatwiej jest zacumować w Anchorage Yacht Club. 

Jeżeli naszym celem jest na wieczór dobra zabawa w restauracji, wtedy staje się bezpłatnie przy pomoście restauracji Lambi (jeżeli jest miejsce) zostawiając tu wieczorem nieco zawartości naszego budżetu. Do Lambi zaprowadzi nas najczęściej łódź “Herman the German” - wskazany drobny tip dla Hermana. Właściciel Lambi jest swego rodzaju instytucją na wyspie i cieszy się dużym uznaniem społeczności Clifton. W restauracji gra muzyka na żywo i czasem ma miejsce wesoła zabawa. W dalszej części miasteczka znajdziemy oczywiście także sporo restauracji. Alternatywnym miejscem postoju na Union jest rzadziej odwiedzana duża zatoka Chatham Bay po zachodniej stronie. Jej minusem są czasem szkwały ze wzgórz. 

Palm Island

Palm Island jest niewielką wyspą, którą wydzierżawił i zalesił palmami znany żeglarz John Caldwell. Dzisiaj wyspa szczyci się bardzo ekskluzywnym kurortem Palm Island Resort, wstęp do wnętrza wyspy zabroniony. Szczęśliwie skarb wyspy, absolutnie piękna plaża Casuarina Beach po zachodniej stronie Palm  Island jest dostępna także dla zwykłych żeglarzy. Złoty piasek i turkusowa woda Casuarina Beach zostaną nam z pewnością w pamięci po spacerze i kąpieli. 

Palm Island jest małą wyspą, za to z trzech stron otacza ją ogromna rafa i tylko po zachodniej stronie z plażą można zakotwiczyć na kilka godzin w ciągu dnia. Postój w tym romantycznym miejscu to absolutna konieczność na Grenadynach.

Petit St. Vincent (PSV)

PSV to kolejna wyspa, gdzie wstęp do interioru jest zakazany, mieści się tu bowiem ekskluzywny kurort Petit St. Vincent Resort. Goście mają do dyspozycji specjalnie zaprojektowane domki ustawione w różnych miejscach na wyspie; na wzgórzach, aby rozkoszować się wspaniałymi widokami na ocean lub ukryte pod palmami, aby móc w pełni cieszyć się prywatnością wyspy. 

Żeglarze mają na PSV jedno z najbardziej pięknych kotwicowisk na Grenadynach. Generalnie jest też tu mniej jachtów. Plaża jest także dla nas dostępna i palmy pochylone w pasacie zapraszają na piknik w ich cieniu. Rewelacyjne jest samo miejsce kotwiczenia.

Petit Martinique

Petit Martinique jest niewielką wyspą należącą do Grenady. Żeglarze rzadko na nią zaglądają na dłuższy pobyt za wyjątkiem wzięcia paliwa, które jest jednym z najtańszych na Karaibach. Formalnie rzecz biorąc, jeżeli nie dokonaliśmy odprawy z St. Vincent np. w Clifton należałoby najpierw popłynąć do Carriocou, tam zrobić odprawę, po czym wrócić po paliwo do Petit Martinique, ale w praktyce nie przestrzega się tego przepisu. Na postoju na kotwicy w PSV boat boys z Petit Martinique mogą nas zaprosić w ciągu dnia na kolację do Palm Beach na Petit Martinique, a wieczorem przywieźć i odwieźć łódką na jacht. 

Grenada

Grenada jest położona na końcu łańcucha wysp Grenadynów. Na Grenadę warto zawita dla całodziennej wycieczki po wyspie i odwiedzenia St. George. Na trasie 7-8 godzinnej wyprawy znajdzie się piękna plaża Grand Anse, St George, jeden z licznych wodospadów na wyspie Concorde Falls, rybacka wioska Gouyave, urwisko Carib's Leap, skąd jak głosi legenda ostatni Karaibowie na wyspie skakali w przepaść nie chcąc się poddać Francuzom. 

Droga wijąca się pośród spektakularnych widoków zaprowadzi nas dalej do jeziora Lake Antoine National Landmark, bardzo tradycyjnej destylarni rumu River Antoine Rum Distillery, drugiego co do wielkości miasta Grenville, położonego na wschodnim brzegu oraz do parku narodowego Grand Etang Forest Reserve na wysokości ok 700 m. W parku oprócz kilku wygasłych kraterów w jednym z nich otoczone pięknym tropikalny lasem widnieje Jezioro Grand Etang. 

Oprócz wycieczki po wyspie nie od rzeczy jest spędzić kilka godzin w St. George, malowniczego miasta z kolonialnym zabytkami z XVIII wieku, posiadającego urok i charakter francuskiego miasteczka. Podążając z mariny do centrum St. George przespacerujemy się główną ulicą wzdłuż rybackiego i handlowego portu Carenage, pełnego mniejszych i większych stateczków. Wejście na Fort George, zbudowanego przez Francuzów i dobrze zachowanego, wynagrodzą nam imponujące widoki na cały port i miasto. 

Jednym z najbardziej widocznych punktów orientacyjnych w mieście jest katolicka katedra z wysoką gotycką wieżą oraz gmach parlamentu, będącym świetnym przykładem wczesnej architektury wyspy. 

W odległości 20 minutowego spaceru z postoju w marinie Camper & Nicholson w zatoce Lagoon, leży sławna na wyspie plaża w kształcie półksiężyca Grand Anse. Na pewno nie można powiedzieć, że jest to samotna plaża, usiana jest bowiem 4 i 5-gwiazdkowymi hotelami, jest pełna sprzedawców i kąpiących się. 

Aby nie stać następnej nocy w marinie alternatywą jest pobliskie kotwicowisko Dragon Bay lub piękne kotwicowisko w zatoce Prickly Bay po południowej stronie wyspy. W St George na postój staje się w zatoce Lagoon po prawej stronie w ładnej i dużej marinie Camper & Nicholson z basenem. Cały wieczór można pławi się w podświetlanym basenie, do którego kelnerzy przynoszą drinki. 

Źródło informacji: Doświadczenia własne i przewodnik od Martyniki do Grenady